Blog
Trywialnie nie umiem.
Harley Porter
Harley Porter Szufladowcem. Najczęściej piszę i rysuję do szuflady.
9 obserwujących 231 notek 285580 odsłon
Harley Porter, 18 maja 2017 r.

PiSiory muszą zostać unicestwione...

883 13 0 A A A

... inaczej bowiem staniemy się państwem bez wolności, ale za to z dobrobytem. A przecież wiadomo, a wie to przede wszystkim redaktor Szułdrzyński, że dobrobyt, wbrew temu co głosił Jarosław Kaczyński nie jest równoznaczny z ukochaną przez Szułdrzyńskiego wolnością liberalną. W końcu lepszy na wolności, rzecz jasna tej liberalnej, kąsek byle jaki niźli w niewoli przysmaki, choć nie mam zielonego pojęcia z jakich faktów redaktor wywiódł, że Polska to kraj bogaty ale niewolny?!

Odnoszę się do tekstu redaktora Michała, który ukazał się w Rzeczpospolitej, zaś jego omówienie znalazło się na portalu wPolityce.pl. muszę przyznać. że dość misternie została wywiedziona owa prawda red. Szułdrzyńskiego o wyższości wolności nad dobrobytem. Nie wchodząc w szczegóły, mamy tu do czynienia z pewnym dogmatem pojęciowym mówiącym, że nie ważne w jakim zestawie pojęć by owa wolność nie występowała, to tak na prawdę  tylko ona się liczy. Tym tropem idąc moglibyśmy się cofnąć do czasów nomadów będących sami sobie żaglem i okrętem, choć i tutaj istniała niewola, którą tworzyły głód i choroba, ale jeśli chodzi o to, co człowiek mógł robić ze swoim życiem, faktycznie miał wolny wybór.

Jeśli by jednak zacząć dociekać głębiej, nie jest jasne jakiej wolności brakuje Szułdrzyńskiem. Czy dla niego wolność niemiecka albo francuska jest wyższej miary i lepszej próby niż ta polska? Czy redaktorowi podoba się wolność, którą za nieskalane skrzydła przytrzymują banki i korporacje mogące co najwyżej napchać sobie usta niczym ponad liczbową ilością "krówek" frazesami o nowoczesnym kapitalizmie i wspieraniu gospodarki i tylko po to tylko aby nie wybuchnąć bezczelnym śmiechem w prost w niewinną, prawie dziecięcą twarzyczkę redaktora Michała. A może chodzi o wolność wyborów moralnych pozwalających zabić nienarodzone dziecko albo samego siebie jeśli uległo się namowom rodziny i lekarzy geriatrów, wyborom tak na prawdę nie będącymi żadną wolnością, a tylko skodyfikowaną swawolą pozwalającą podobnie jak w akceptowanych przez prawo wyrokach śmierci, zabijać nienarodzone lub siebie samego.

Jeśli owym brakiem wolności jest nierespektowanie tak mających się do realiów życia politycznego jak Muminki do Diablo Włodarczyka, wyroków spasłych, żyjących w swoich złotych wigwamach, sprzęgniętych z poprzednią władzą i bardziej przypominających interesownych kauzyperdów niż sędziów, luminarzy prawa tworzących Trybunał Konstytucyjny, to mamy problem. Redaktor Michał Szułdrzyński skoro cechuje go taka nadwrażliwość na deprecjonowanie śliskich jak ryba na słońcu wyroków, przedstawicieli owej wspaniałej kasty, tej emanacji prawnej i creme de la creme sędziowskiej palestry, to źle postawiony przecinek w jego umowie z "Rzeczpospolitą" Hajdarowicza może zostać potraktowany przez redaktora jako zamach na wolność osobistą i doprowadzić do pęknięcia żyłki na jego gładkim, niemal młodzieńczym czole.

Skoro Szułdrzyński kontestuje dobrobyt i użala się nad upadkiem prawa w naszym kraju to albo jakiś fragment jego mózgu przestał działać, albo jest ślepy i głuchy, albo zły albo zgrywa, i to jest najpewniejsze, wszystkowiedzącego fanfarona, takiego zadufanego w swoją nieomylność i manierycznego politycznego arbitra, posługującego się słowem jak mieczem obosiecznym, tnącym polityczne, gordyjskie węzły. Jednak, machając owym mieczem niech pan Michał uważa aby mu nie odpadła owa snobistyczna muszka, którą nosi zamiast krawata, bo schylając się po nią mogą mu portki pęknąć, a to politycznemu arbitrowi na prawdę nie przystoi.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale Polityka